Historia

Inicjatorem powstania Fundacji był Paweł Wójtowicz, rodzic dziecka zmarłego na mukowiscydozę. Dokonał on rejestracji Fundacji pod koniec 1996 roku. Działalność  Fundacja rozpoczęła 15 marca 1997 roku. Pełna nazwa fundacji to MATIO Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę.

 

Pomysł założenia fundacji powstał w roku 1995, rok po śmierci mojego syna, stąd też nazwa fundacji "MATIO" (tak nazywaliśmy z żoną naszego synka). Dotknięty tą tragedią zrozumiałem, co przeżywają chorzy na mukowiscydozę, a także ich rodzice. Celem powołania Fundacji było stworzenie niezależnej organizacji, na którą mogliby liczyć wszyscy ciężko doświadczeni przez los, aby chorzy na mukowiscydozę i ich rodziny nie pozostawali sami z własną tragedią. Innym ważnym zadaniem Fundacji jest uświadomienie całemu społeczeństwu wagi i skali zjawiska, tego, że mukowiscydoza to nie tylko problem osób nią dotkniętych, ale także tych, którzy jako zdrowi nosiciele mukowiscydozy, mogą się o tym dowiedzieć tylko w najokrutniejszy sposób - tracąc własne dziecko. Pierwsze próby zarejestrowania Fundacji były podjęte w 1995 roku, a działalność rozpoczęliśmy 15 marca 1997 roku. Zapytacie na pewno, co robiliśmy przez cały ten czas? Przez prawie półtora roku trwały próby rejestracji Fundacji i przekonania odpowiednich władz, że taka organizacja jest potrzebna, pozostały czas zajęło mi dotarcie do ludzi, którzy, podobnie jak ja, rozumieli potrzebę istnienia i działania takiej fundacji. Jestem szczęśliwy, że mi się to udało i że mam przyjemność współpracować z tak wspaniałymi ludźmi. Czas, gdy powstawaliśmy, był bardzo trudny. Na początku musieliśmy się sami wiele nauczyć, jakoś się zorganizować, wypracować własną koncepcję działania i umiejętność pozyskiwania sponsorów. Niemniej jednak jestem dobrej myśli, ponieważ wiem, że wielu ludzi Dobrego Serca żyje wśród nas, a determinacja osób zaangażowanych w działalność naszej Fundacji umożliwi zdobycie środków na pomoc dla potrzebujących. Życzyłbym sobie, aby Fundacja mogła dać Wam i Waszym dzieciom to, co nie było dane mojej rodzinie w czasie choroby naszego synka.

Paweł Wójtowicz